Ekstremalne przywództwo

W biznesie jak na wojnie?

Joco Willlink to amerykański autor, podcaster, przedsiębiorca, ekspert od zarządzania w ekstremalnych warunkach. Był oficerem służącym w Navy SEALs, w jednostce specjalnej amerykańskich komandosów w czasie wojny w Iraku. Zadaniem jego zespołu było zabezpieczenie miasta Ar-Ramadi w jednym z najgroźniejszych regionów świata.

Jednostka pod przywództwem Joco Willinka i Leifa Babina w tych ekstremalnych warunkach dokonywała cudów i zrealizowała swoją misję. Wiedzę i doświadczenie wykorzystali później do: szkolenia kolejnych dowódców, prowadzenia firmy doradczej dla menedżerów różnych szczebli oraz kierowników grup projektowych. Wiedzę tą panowie zawarli również w książce "Ekstremalne przywództwo. Elitarne taktyki Navy SEALs w zarządzaniu".

W biznesie jak na wojnie? Tak, pod wieloma względami. Przede wszystkim trzeba stworzyć zespół: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego i umiejętnie wykorzystać potencjał wszystkich, którzy go tworzą. Tę, nazwijmy jednostkę specjalną, przygotowujesz do walki z: konkurencją, z przewidywalnymi, jak i nieprzewidywalnymi zmianami, kryzysami, a teraz możemy dorzucić jeszcze, z pandemią. Oczywiście, niezbędne będzie opracowanie dobrej strategii (kampanii), elastycznych projektów i planów awaryjnych dostosowanych do szybkiego reagowania.

Dobry menedżer to urodzony przywódca? A jak inaczej zapanuje nad zespołem w sytuacji zagrożenia? Zatem powinien być odważny, ponosić odpowiedzialność za sukcesy i porażki, mieć zaufanie zespołu i umieć przyznać się do błędu. Takiego przywódcę chce się mieć i słuchać go.

Ruszamy do ataku (na wojnie), startujemy w firmie. Zaczynamy od obrania jasnej strategii, przedstawienia wizji i wyznaczenie jednego celu. Twoi ludzie powinni zdawać sobie sprawę, że to, co robią jest ważne i potrzebne. Na wypadek dojścia do ściany: odpręż się, rozejrzyj dookoła i sięgnij po przygotowany scenariusz zastępczy czy plan awaryjny. Eliminujesz lęk przed nieznanym, oswajasz z ryzykiem, nic nie owijasz w bawełnę i dajesz szansę na zmianę priorytetów. Tu bardzo wskazana jest elastyczność myślenia i odwaga w działaniu. To bardzo ważne w praktyce. Nie udało się w ten sposób, to próbujemy inaczej, stawiamy inny priorytet i krok po kroku, choć nieco inaczej, to jednak idziemy do celu.

Cały czas śledzimy i analizujemy sytuację, bo na froncie i w firmie wszystko może się zmienić w jednej chwili. Zakładamy, że nasi ludzie w zespole są naszymi sojusznikami, a nie przeciwnikami. Nie walczymy o przywództwo czy stołek prezesa, tylko razem idziemy do wspólnego celu. Po drodze możemy też zgarnąć potencjalnych sojuszników, bo z różnych przyczyn mogą być po naszej stronie i nie sięgać do arsenału brudnej konkurencji.

Żołnierzu, prezesie, nie jesteście sami! Czy chcemy, czy nie zawsze jest ktoś nad nami. Często w swojej doskonałości zapominamy o tym i denerwujemy się, ze ktoś czegoś od nas chce, zawraca głowę i odciąga od ważnych spraw. A może jednak wtajemniczyć górę w naszą sekretną strategię sukcesu? Może z większej perspektywy lepiej widać potencjalne zagrożenia i możliwości? No i niech wreszcie ktoś wie, w co wchodzimy i gdyby co, pomoże wyjść z opresji!

Dowódco, twoi podkomendni to dobrzy żołnierze, prezesie, możesz polegać na dyrektorach, więc dajcie im pole do popisu. Wyodrębnij z całości mniejsze grupy i wyznacz ich liderów. Sprawdź, czy rozumieją misję i cel dużego zespołu, aby przenieśli najważniejsze treści do swoich podzespołów. Pozwól liderom podejmować samodzielne decyzje i ponosić za nie odpowiedzialność. To ich zahartuje w boju i uzmysłowi im, co jest najważniejsze.

Sytuacje ekstremalne często postawią cię w stan czujności (na baczność), a na spocznij będziesz musiał długo czekać, więc kryj się i brnij do przodu - jak radzą autorzy.