Ktoś zyskuje, ktoś traci - to normalne
I tu się dopiero zaczyna prawdziwa historia. Stracić wszystko to było proste, najważniejsze okazało się to, aby nie upaść i podnieść się. Jak wszystko zaczyna się i kończy w głowie. Jim Paul miał wcześniej prosty plan zdobycia pieniędzy na soi i zrealizował go. Oczekiwał, że spłynie na niego deszcz pieniędzy i pochwał. Przekonany o swojej nieomylności ani myślał przejść na tryb awaryjny, bo innego planu po prostu nie miał. Zatem został z niczym. Co robi? Załamuje się? Popada w depresję? Otóż nie, analizuje całą sytuację, odkrywa przyczynę klęski i traktuje tę lekcję jako nauczkę na całe życie. Oto do jakich wniosków doszedł: należy rozumieć stratę, uczyć się, jak sobie z nią radzić, a w przyszłości nie dopuścić do niej lub przynajmniej zminimalizować. A z tym wiąże się przyznania do błędu, zaprzestanie słuchania rozdętego ego i działanie zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Bez odwagi to się nie uda. I właśnie o tym, między innymi, jest książka „Jak straciłem na giełdzie milion dolarów”.
Odrobina hazardu na co dzień, ok, ale to uzależnia
Gra na giełdzie, czyli inwestowanie, wciąga i uzależnia jak hazard. Silne emocje, adrenalina, pamięć wcześniejszych wygranych powodują, że kolejne straty tylko utwierdzają w wierze, że przecież karta w końcu się odwróci. Źle zainwestowałem? Akurat, za chwilę będę miał tu eldorado. Bardzo trudno się zatrzymać. Wiedzą to traderzy (inwestorzy na giełdzie), wszelkiej maści hazardziści, gracze komputerowi i ryzykanci. Wiele są w stanie oddać za ten dreszczyk emocji. Jednak zarabianie pieniędzy jest czymś innym, to czysta logika, system wyliczeń, statystyki i kalkulacji. Coś dla zdrowego rozsądku. Podobnie jak reakcja na zachowanie tłumu. Skoro wszyscy, którzy cię otaczają, krzyczą zgodnym chórem to wierzysz, że na pewno mają rację i trudno się im sprzeciwić. Najczęściej płynie się wraz z tłumem, naiwnie wierząc, że jego siła zapewni bezpieczeństwo i wygraną. Przypomina to meksykańską falę kibiców piłki nożnej, tulipanową gorączką w Holandii XVII wieku, przetaczanie się różnych trendów i chwilowych mód.
Wejdź na dobrą drogę
Wchodząc na dobrą drogę, należy odrzucić emocje, a kierować się logiką, nie słuchać podpowiedzi tłumu, dokonać rzetelnej analizy rynku, kierując się przy tym faktami, a nie przeczuciami. Podstawą staje się dobrze opracowany plan, w którym uwzględnisz możliwość strat i adekwatne do tego zachowania. Możesz ustalić kwotę, po przekroczeniu której na pewno się wycofasz, może datę lub weźmiesz pod uwagę inne wyznaczniki. Ważne jest dążenie do minimalizowania strat, a nie bezrefleksyjne czekanie na cud. Logika w połączeniu z solidną analizą oraz z przemyślanym planem to dobrzy sprzymierzeńcy na drodze do zdobycia majątku. Od tego trzeba zacząć i tego trzeba się trzymać. Jim Paul podniósł się po porażce. Dał radę. Dlatego jego głos, w postaci książki „Jak straciłem na giełdzie milion dolarów” jest tak ważny i potrzebny. Świat jest pełen opowieści tych, którzy odnieśli sukces i weszli na szczyty, a ta książka wypełnia lukę przeznaczoną dla tych, którzy tam byli, spadli i chcą rozpocząć wędrówkę od nowa.