Na własne ryzyko

Ukryte asymetrie w codziennym życiu

Jeśli zechcesz poznać kilka zasad, które rządzą życiem społecznym, to sięgnij po książkę „Na własne ryzyko. Ukryte asymetrie w codziennym życiu” Nicholasa Nassima Taleba. Poznasz prawdy w gruncie rzeczy nieskomplikowane, ale raczej odkrywcze i zaskakujące. Może cię zainteresować inne spojrzenie na znane ci problemy, tym bardziej, że trudno autorowi odmówić racji. Czy poznane reguły sprawią, że będzie ci się lepiej żyło? Nie wiem, ale spróbuj zastosować je w codziennym życiu, a sam się przekonasz.…

Ludzie bogaci powszechnie budzą szacunek i uznanie - tak, owszem, ale nie wszyscy. Doskonały kucharz, przedsiębiorca, popularny piosenkarz, owszem, ale bankierzy, szefowie firm, zajmujący wysokie stanowiska biurokraci - już nie. Dlaczego? Bo ludzie zakładają, że pierwsza grupa, aby zdobyć swój majątek musiała zaryzykować i zawalczyć o niego, a druga dostaje wynagrodzenie i premie bez ryzyka i stawiania wszystkiego na jedną kartę. Na tym wygrał Donald Trump - wyborcy cenili w nim osiągnięcia przedsiębiorcy, a jego bankructwa traktowali jako skutek ryzyka, którego się podjął, właśnie rzucając wszystko na jedną szalę. Wiadomo, raz się wygrywa, a innym razem już nie.

Nie pozwól sprzedawcy sobą manipulować


Autor książki „Na własne ryzyko. Ukryte asymetrie w codziennym życiu” Nicholas Nassim Taleb namawia czytelników do wnikliwego analizowania ryzyka zawartego w codziennych interakcjach. Często ukryte są w nich asymetrie, o których warto wiedzieć. Na przykład po to, aby obronić się przed moralnie złą asymetrią informacyjną między sprzedającym a kupującym. Załóżmy, że pewnie makler jest w posiadaniu niechodliwych akcji, których chce się pozbyć. Potencjalnemu nabywcy przedstawia je jako interes życia. Sprzedający wie więcej niż kupujący i wiedzę tę, w celu nieuczciwego zysku, utajnia. Dopiero wyrównanie dysproporcji informacyjnej pozwoliłoby na uczciwą transakcję. Takie postępowanie jest naganne moralnie, a w niektórych krajach nawet karalne. Czy wiedzą o tym sprzedawcy w dobie komercjalizmu? A może interesuje ich sprzedaż i tylko sprzedaż? Dla tak postępujących sprzedawców przydałaby się nauczka rodem z historii o rybakach, żółwiach i Merkurym. Rybacy złowili niejadalne żółwie i postanowili komuś je sprzedać. Padło na Merkurego. Zaprosili go i chcieli uraczyć żółwiami. Rzymski bóg przejrzał ich na wylot i zmusił, aby to oni je zjedli i to dokładnie wszystkie. Miło chociaż pomyśleć, że nieuczciwi sprzedawcy sami musieliby kupować trefny towar.

Będąc w mniejszości z łatwością można rządzić większością?


Tak, dowodzi tego przykład. Muzułmanie w wielkiej Brytanii stanowią około 4 procent ludności. Spożywają oni baraninę, która jest dozwolona, bo pochodząca z uboju rytualnego. Wielka Brytania sprowadza z Nowej Zelandii aż 70 procent takiej właśnie baraniny, bo importerzy nie chcą stracić rynku. Większość jest bardziej elastyczna i dostosowuje się do preferencji zaledwie czterech procent. Podobnie rzecz się ma z żywnością. Większość spożywa żywność modyfikowaną genetycznie i ta grupa nie widzi problemu w spożywaniu niemodyfikowanej. Natomiast ten mechanizm nie działa w drugą stronę. Wystarczy, że tylko jedna osoba w rodzinie zjada wyłącznie żywność niemodyfikowaną, a cała rodzina jest skłonna temu się podporządkować.

Czy pracując w korporacji tracisz wolność?


Warto zadać sobie to pytanie, bo w tym przypadku pracodawcy (mniejszość) chcą zapanować nad pracownikami (większość) i pozbawić ich wolności. W narzuceniu dominacji pomaga rodzaj zatrudnienia. Nie umowa o dzieło ani inna dająca możliwość zachowania wolności, tylko taka, która w połączeniu z na przykład regulaminem wyraźnie wyznacza ramy, w którym pracownik musi się zmieścić. Praca od 8 do 16, strój firmowy, życie towarzyskie ograniczone do kolegów z pracy, imprezy służbowe integracyjne, najczęściej wyznaczane świętami szefa, tematyczne żarty związane z firmą i wiele innych sztuczek, które wspomagają tresurę. I tak krok po kroku pracownik pozbawiony wolności drepce spokojnie jak koń w kieracie. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby go zwolniono. Nie przyjmie tego jako odzyskanie wolności, ale jak największą stratę i karę. Zatem mniejszość, chociażby strasząc zwolnieniem z pracy, skutecznie sprawuje rządy nad pracownikami.

Bogactwo też może pozbawić cię wolności


Czasem mówimy o kimś, że jest obrzydliwie bogaty i zazdrościmy mu z całej duszy. No tak, ale czy bierzemy pod uwagę to, że społeczeństwo (głównie sprzedawcy czegokolwiek) już usłużnie wskazuje mu, gdzie ma kupić działkę, a jak ma wyglądać jego rezydencja, jakim samochodem ma jeździć, do tego z kierowcą oczywiście. Co z tego, że dzieci miały przyjaciół w dotychczasowym sąsiedztwie, dawny dom zabezpieczał jego potrzeby, a kierować uwielbia sam i daje mu to satysfakcję. Społeczeństwo wkłada go w ramy i dyktuje, co ma robić. Do tego trzeba jeszcze dodać życie z ochroną, bo bogaczom mogą zdarzyć się porwania, szantaże itp.

Jeśli chcesz zrozumieć zachowanie ludzi, z którymi wchodzisz w interakcję, to dąż do zrozumienia: jaką oni wiedzę posiadają i kto ma najwięcej do stracenia. To się może przydać.