Koniec pieniądza papierowego

Takiemu państwu już dziękujemy czyli do czego prowadzi ciągły dodruk pieniądza

Czy znasz kogoś, kto jest przedsiębiorcą sukcesorem, który skutecznie pomnaża rodzinny majątek, jest intelektualistą wciąż spragnionym wiedzy z ekonomii, który w pewnym momencie mówi: nie, ja tak nie chcę żyć! I zaczyna od nowa? Ba, zanim zakończył biznesy, zabezpieczył swoich pracowników, rozliczył się z bankami i zadbał o poduszkę finansową dla rodziny.

Ja szczerze mówiąc, nie spotkałam. Może Ty masz więcej szczęścia? Przychodzą mi jedynie do głowy ludzie, którzy najpóźniej, jak się da, przechodzą na emeryturę, choć jeszcze bardzo by chcieli być potrzebni w firmie. Oczywiście, wszystko w porządku, tacy ludzie są i muszą być. Jednak myślę o czymś innym: nie być tak związanym z pracą, jedną jedyną do końca życia, jak żółw z pancerzem czy ślimak ze skorupką. Pokolenie C (cyfrowe) ma inną odpowiedź, o czym świadczy często zmieniana praca czy rozwijane wciąż nowe zainteresowania i umiejętności. A autor polecanej książki, Ronald Baader tak zrobił! Część fabryki swojej matki przerobił (myślisz, że na magazyn i wynajął? Akurat!) na bibliotekę – siedemdziesiąt metrów kwadratowych wiedzy ekonomicznej i zaczął żyć, jak chciał: zwiedzał ukochane kraje, pił wino i palił papierosy oraz toczył uczone dyskusje w gronie przyjaciół, bo zmienił sporo w życiu, ale nie przestał być ekonomistą, przedstawicielem Austriackiej Szkoły Ekonomicznej. I nie przestał być ciekawą osobowością, skoro tę książkę stworzyli jego uczniowie, opierając się na fragmentach dzieł i poglądach mistrza.

Bez podatków?


Po trzykroć tak. Rządzący nie mają pieniędzy, więc zabierają je obywatelom i przeznaczają na wszelkie zasiłki, emerytury, dodatki, dopłaty, płatne etaty w instytucjach czy sektorach państwowych, pozbawiając swoich obywateli niezależności myślenia i wolności. Oddając władzę w ręce polityków musimy mieć świadomość, że zawsze wystąpią przeciw obywatelom. Chętnie podszywają się pod dobroczyńców, by podstępnie, poprzez system usług i interwencji rynkowych, okradać nieświadomych obywateli. Ich genialnym narzędziem jest papierowy pieniądz bez pokrycia, który wyparł złoto. A dzieje się to tak: tak długo, jak się da skubie się ludzi podatkami. Następnie wprowadza się tajną broń w postaci inflacji. Wywłaszczanie za jej pomocą trwa aż do oznak silnego niezadowolenia, nazwijmy je społecznego. Wtedy następuje kolejny cios: reforma walutowa, monstrualne kredyty i inne oszukańcze mechanizmy finansowe. Rząd i jego bank centralny triumfują.

Kapitalizmie, trzymaj się!


Autor, widząc walkę dwóch ustrojów socjalizmu i kapitalizmu, bardzo obawia się o ten drugi. Socjaliści, bazując na odwiecznym marzeniu ludzkości o wcieleniu utopii w realne życie, opierają swoją politykę monetarną o centralne planowanie i manipulację stopami procentowymi. Efekt? Zdławienie wolnego rynku, szaleńczy dodruk pieniędzy, spekulacje polityków i rządów, utrata siły nabywczej pieniądza, powiększająca się przepaść miedzy bogatymi i biednymi, rozpad porządku moralnego i społecznego. To jeszcze nie wszystko, bo z mroków przeszłości wyłania się: chaos, rewolucja i polityczny totalitaryzm. Do diaska, to już przerabialiśmy! Czy nie można by w szkołach przekazywać, oprócz historii, elementów zdrowej ekonomii? Mamy już za sobą wojny światowe, rewolucję, ponure twarze dwóch totalitaryzmów, ludobójstwo i obozy pracy. Podstępnie raniony kapitalizm ledwo dyszy, próbując się pozbyć zatrutych mieczy w postaci papierowych pieniędzy bez pokrycia oraz centralnego planowania opartego na manipulowaniu stopami procentowymi.

Czy leci z nami pilot?


A skąd! Bankier nie pracuje z własnymi pieniędzmi, politycy, nie mając pojęcia o prawdziwej polityce finansowej, wciągają nas do zabawy fałszywkami, obywatele, zamknięci w bańce rzekomego dobrobytu przejadają wszystko tu i teraz, nie martwiąc się o przyszłość. A co tam, po nas choćby potop, a teraz niech żyje konsumpcjonizm! Nikt za nic nie odpowiada, a sztukę zrzucania odpowiedzialności perfekcyjnie opanowali stojący na czele kraju, Unii czy bloku. Świat pędzi w nieznanym kierunku i nie wiadomo czy unikniemy rafy w postaci bankructwa państw. A nie wystarczy dodrukowanie papierowych pieniędzy? Nie, bo toniemy w oceanie długów.

Człowiek socjalny - ewolucyjny następca myślącego?


Nad horyzontem, jak słoneczko, unosi się państwo socjalne- samo niemoralne skutecznie demoralizuje obywateli. Oplata jak pająk muchy w sieci różnej maści zasiłkami, świadczeniami, dodatkami, itp. Skutecznie odbierając niezależność, motywację i wolność myślenia. Człowiek socjalny (czyżby następny po homo sapiens?) chce żyć kosztem innych, jest żądny władzy, chciwy i zawistny. Ma rozbuchane ego i roszczeniowość, które czynią go niewolnikiem państwa socjalnego, ale ten mały cwaniaczek nawet tego nie zauważa. Chcę mieć i już- drze się, tupiąc grubymi nóżkami.

Wychowajmy sobie ślicznego niewolnika


Najlepiej zacząć od umieszczenia dziecka w edukacji państwowej. Tu upolityczniona pedagogika uwolni je od tradycyjnej moralności na rzecz nowej opartej na roszczeniowości, pogardzie dla zalet, seksualnym braku umiaru, wrogości wobec rodziców i wolności w ogóle, w tym wobec wolnego rynku, itp. Następnie trzeba odebrać nauczycielom autorytet- niech cicho siedzą na państwowych posadach i oderwać edukację od rynku pracy-w końcu na zmywaku też można mieć dyplom. Marzeniem jest przeorać system edukacji tyloma reformami, że nikt już nie będzie wiedział, o co chodzi. Tego nie da się leczyć, służba zdrowia została poddana praniu mózgu i wypraniu z pieniędzy. Dajmy zniewolonemu maleństwu zabawkę w postaci ekologii, niech wierzy i zbawia świat w nowej utopii, przywróćmy socjalistyczną kolektywizację w postaci rożnych Unii, a urzędnikom z Brukseli pozwólmy tańczyć szaleńczo na cmentarzysku duchowym i prawnym.

Dlaczego społeczeństwo posłusznie podporządkowuje się kłamcom i manipulatorom? Bo się boi. Czy ktoś wreszcie krzyknie: dość! Wątpliwe, bo nie zrobią tego obecni intelektualiści, wysługujący się politykom i bankierom za byle ochłapy, ani media taplające się w bagienku nihilizmu i pogardy. Kto to zrobi: uratuje kapitalizm, kładąc kres papierowym pieniądzom, wydrze państwu edukację kolejnych pokoleń, uczłowieczy polityków, rządzących i bogatych skutecznie obarczywszy ich odpowiedzialnością? Już tylko czasem spotykamy błąkające samotne słowa klucze, szukające drogi do naszego sumienia: wolność, prawo, sprawiedliwość, religia, Bóg, rodzina, odpowiedzialność. Pamiętasz jeszcze, co one znaczą?

Możesz nie podzielać poglądów autora, ale warto je poznać, by z większą uwagą spojrzeć na to, co dzieje się dookoła. Przeczytaj książkę Koniec pieniądza papierowego" lub chociaż sięgnij po jej streszczenie w Fabryce wiedzy.