Jeff Bezos i era Amazona

Z garażu w kosmos, czyli dokąd zmierza Jeff Bezos?

Brad Stone napisał w 2013 roku książkę o kimś, kogo znał i z kim konsultował jej treść: Jeff Bezos i era Amazona. Sklep, w którym kupisz wszystko. Określił go w niej jako wizjonera i dziwaka i trudno się nie zgodzić z tą opinią. Jeffrey Bezos jest postacią tyleż kontrowersyjną, co wartą uwagi. Wielokrotnie przy jego nazwisku pojawia się informacja, że jest właścicielem największego internetowego sklepu na świecie i najbogatszym obywatelem Ziemi. Jego majątek to: 150 miliardów dolarów (2018 rok).

Bezos założył firmę Amazan w 1995 roku. Zaczynał z kilkoma pracownikami w swoim garażu, a następnie poszerzył terytorium działania o dom z dwiema sypialniami. Mądrze wykombinował sobie, że aby spełnić swoje prawdziwe marzenie o lotach w kosmos, trzeba najpierw zdobyć pieniądze. Z wykształcenia był informatykiem i elektronikiem zachwyconym możliwościami, jakie dawał Internet. Na początku skromnie sprzedawał przez Internet książki - ale za to z jakim rozmachem: w USA i 45 innych krajach. Zarobił dużo pieniędzy, wszedł na giełdę, stał się liderem e-commerce, sprzedawał płyty CD i wideo, a potem ubrania (nowe i używane), elektronikę, zabawki, i tak dalej i dalej. W 2007 firma wydała podręczny czytnik książek cyfrowych - Kindle, następnie Kindle Fire i Kindle Fire HD. Nowy tablet był mocną odpowiedzią na iPad Apple. I tym samym roku związał się z Blue Origin - firmą pracującą nad technologiami dającymi klientom możliwość lotów w kosmos. Marzenie chłopca o kosmosie stawało się coraz bardziej realne i pociągające.

Kolejne inicjatywy


Jednak niezmiennie i niezmiernie drogie. Nazwa firmy pochodziła od Amazonki, rzeki z licznymi przypływami i meandrami. Potrzebował coraz więcej przypływów gotówki z nowych źródeł - inicjatyw. Wykupił Washington Post, rozbudował Amazon Prime Air, by wykorzystać drony do świadczenia usług dla klientów, wyprodukował film w Amazon Studios, sam wystąpił nawet jako aktor przed kamerami, przeznaczył 10 mld na walkę z ociepleniem klimatu (w 2020 roku), zobowiązał się, że jego korporacja będzie neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla do 2040 roku Wśród inicjatyw jest też prywatny program kosmiczny i zegar na 10 000 lat.

Zajrzyjmy do środka


A tam cisza. Bezos uwielbia ciszę i tego wymaga od pracowników. Na naradach pracownik czyta, a pozostali w ciszy słuchają sześciostronicowego programu innowacji w firmie. Żadnych hałasów, przekrzykiwań się czy głośnych dyskusji w firmie. Pracownikom nie wolno rozmawiać ze sobą na sali czy korytarzach. Szczególnie cisza mrozi krew w żyłach, gdy do firmy dochodzi skarga klienta. Bezos kieruje ją do właściwego człowieka z jednym jedynym znakiem zapytania. Znów cisza, tym razem przed burzą. Klient jest pierwszą nadrzędną wartością w firmie. Jej działanie nakierowane jest wyłącznie na klienta: musi on najszybciej (jedno kliknięcie), zakupić i otrzymać najlepszy towar (jak trzeba to i dron pomoże go dostarczyć), być znakomicie obsłużony i zadowolony i do tego wierny firmie. Klient na prawo poskarżyć się, a co dzieje się później, to lepiej nawet tego sobie nie wyobrażać. W firmie należy pracować: długo, ciężko i mądrze - i nie ma szans rozdzielić tych trzech wartości. Wszystkie i tyle. No i koniecznie oszczędnie: pracownicy płacą za parking, zarząd za przelot samolotem, firma aktywnie korzysta z pracowników tymczasowych, bez sentymentu się z nimi rozstając. W Amazonie działa zasada dwóch pizz. W danym zespole może pracować tylu pracowników, ilu można nakarmić dwiema pizzami, czyli góra 10 osób (oczywiście, muszą kupić sobie sami i podjadać skromnie, bo żadnych darmowych przekąsek Amazon nie oferuje). Bez burz mózgu czy czegoś tam jeszcze, liczą się konkretne dane i arkusz Excela, bo liczby nie kłamią. Anegdotki czy inne fanaberie można zbierać w czasie po pracy w formie własnego hobby. Długoterminowość to też jedno z ulubionych słów Bezosa. Wszystko to ma zadowolić klienta i jest warte wysiłku. Dbałość o klienta wpłynie na jego lojalność i przywiązanie do firmy. Na początku tej drogi może być trochę strat (co nieraz się Bezosowi przytrafiło i z czym całkiem spokojnie się godził), ważne, że przydatne okaże się w perspektywie długoterminowej, podobnie jak tworzenie Blue Origin - promu kosmicznego, którym następne pokolenia będą śmigać jak my teraz samolotem.

Wciąż kreatywny, wciąż odważny i skłonny do ryzyka w imię efektu długoterminowego Bezos działa, przybliżając się do pierwotnie zamierzonego celu sklepu ze wszystkim najlepiej w każdym zakątku świata, przy okazji zgarniając wszystko, co nowe i dobrze służące ludziom. Nic go nie zatrzymuje i mam nadzieję nie zatrzyma. Czy to znaczy, że w takich ludziach należy upatrywać przyszłość Ziemian? Sądzę, że tak, a na wątpliwości zalecam lekturę: Jeff Bezos i Era Amazona. Sklep, w którym kupisz wszystko.