Kto zabrał mój ser?

Przypowieść o strachu i szczęściu… czyli recenzja książki 'Kto zabrał mój ser?'

Z tym opowiadaniem postępujmy jak z Małym Księciem, niby to bajka dla dzieci, a przeczytać powinien każdy i to na różnych etapach życia. Po co? Bo za każdym razem wyczytuje się inne znaczenia, których rozumienie rośnie wraz z upływającym czasem i rosnącym bagażem doświadczeń. W Małym Księciu wszystko jest symboliczne tak, jak w opowiadaniu: Kto zabrał mój ser?

Dla dzieci i dorosłych


Spencer Johnson to amerykański psycholog, lekarz, pisarz książek dla dzieci i książek motywacyjnych. Jest dobrze znany, jego książki przetłumaczono na 26 języków. Z jego doświadczeń pracy z dziećmi i dorosłymi zdaje się wyrastać książka: Kto zabrał mój ser? Opowiadanie uniwersalne, symboliczne i paraboliczne - jednym słowem przypowieść.

Dzień jak co dzień


W opowiadaniu mamy do czynienia z dwiema parami bohaterów, labiryntem, no i oczywiście z serem. Ogniskuje wszystko ser, a właściwie jego zniknięcie i poszukiwania. Życie bohaterów to codzienne szukanie sera. Para myszy: Nos i Pędziwiatr, szukała sera twardego i suchego, znajdowali go, zjadali i czuli się dobrze. Ich instynkt kazał im jednak biegać, sprawdzać, nie być pewnym. Maleńcy ludzie, Zastałek i Bojek, z bardziej wyrafinowanymi umysłami i smakiem szukali różnych gatunków sera, smaków, konsystencji. Codzienność obu par była prosta: wstawali rano, zakładali sportowe buty i ruszali na poszukiwanie sera. Znaleźli go w Magazynie sera S i byli szczęśliwi. Ludzików, z czasem, ciągła obecność sera i rutyna zaczęły męczyć. Coraz później wyruszali na poszukiwania, coraz mniej były one dynamiczne. Aż tu nagle przeżyli wstrząs: ser znikł!

Symbole, alegorie, morały - spróbujmy je odczytać


Obie pary muszą się zmierzyć z nową rzeczywistością. Komu jest łatwiej? Myszkom - nimi kierował instynkt, codziennie były czujne, rejestrowały wszelkie zmiany, wypatrując zagrożenia, wciąż były w ruchu gotowe na wszystko, w tym na zniknięcie sera. Gdy tak się stało, nie były zaskoczone. Znów wyruszyły na poszukiwania, pokonywały nieprzewidywalny labirynt i jego przeszkody. Nos wyczuwał potencjalne szanse, a Pędziwiatr przybliżał ich uchwycenie. Nie było to łatwe, ale myszy znalazły swój Nowy Ser. A nasi mali ludzieńkowie? Zaczęli od narzekania, jak to możliwe, że zniknął ser? My jeszcze dodalibyśmy: i kto za tym stoi? Zastałek w tym stanie już pozostał. Popadł w depresję i marazm, życie stało się wartością stałą: nudne i zbyt trudne. Bojko poszedł krok dalej w strach, a potem po rozum do głowy. Dotarło do niego, że bez sera zginie, więc co musi robić? Szukać go, no i wyruszył w swoją drogę po Nowy Ser. A teraz pora na symbole. Zaraz po wymienionej mojej propozycji odczytania świadomie stawiam trzy kropeczki, bo to jest miejsce na dopisanie przez Ciebie Twoich znaczeń w zależności od wieku, doświadczeń, sytuacji egzystencjalnej, itp.

Ser - życie, szczęście, najważniejszy cel czy wartość, bezpieczeństwo… [miejsce dla Ciebie]
Labirynt - życie, dzieciństwo - kiedy ktoś Ci daje ser, a Ciebie nie obchodzi to, skąd go bierze…
Nos - ciekawość świata, intuicyjne jego pojmowanie, bliskość natury i jej praw, intuicyjna odwaga w sytuacjach zagrożenia…
Pędziwiatr - też intuicyjne parcie do przodu, żeby coś znaleźć, ale i się ukryć, szybka reakcja na zmiany, pewność ich istnienia - podobnie jak Nos…
Zastałek - niedocenianie życia, przegranie na starcie wielu szans, właściwie skreślenie siebie samego na własne życzenie…
Bojko - zrozumienie, że istotą życia jest zmienność i właściwa na tę prawdę reakcja: boję się zmian, ale przełamię mój strach i pójdę dalej. Zmiany oznaczają nowe szanse poznania kolejnego oblicza życia…

Morał


Chcesz wygrać życie? Pogódź się z nieuchronnością zmian i bądź jak Bojko. Tylko pokonując strach, stajesz się wolny.

To moja prawda, na moim etapie życia, a co Ty byś napisał?

…?