Zjedz tę żabę

Na ratunek żabom czyli zjada ten, kto chce lub musi

Brian Tracy (ur. 1944 roku) uznawany jest za doskonałego mówcę o wybitnych zdolnościach motywacyjnych, mającego około ćwierć miliona słuchaczy na świecie każdego roku. Jego wypowiedzi i książki skierowane są do każdego zainteresowanego rozwojem osobistym.

Mark Twain wymyślił sobie, że jak zjesz rano żywą żabę, to masz cały dzień z głowy, bo potem może być już tylko lepiej. Wygląda na to, że trzeba w to uwierzyć. Tylko jak? Budzisz się wczesnym rankiem, za oknem ziąb i sine niebo, rozpaczliwie naciągasz na siebie kołdrę, do której miłością nagłą i w pełni spełnioną zapałał akurat teraz Twój współmałżonek. Nie ma tu miejsca na humanitarny dalszy sen ani na powolne wciąganie pępuszka, marsz do roboty!

A tu lista zadań ułożona zgodnie z wytycznymi Briana Tracy i jego przesłanie: Nigdy nie ma wystarczającej ilości czasu, by zrobić wszystko, ale zawsze jest wystarczająca ilość, by zrobić to, co najważniejsze. No więc trzeba wziąć się w garść i zwiększać wydajność, a tym samym skracać drogę do sukcesu. Najważniejsze to zrobić listę zadań, najlepiej poprzedniego dnia, a na tej liście na samym jej początku najważniejsze z ważnych. To, co nie zostało zrealizowane przenosisz na następny dzień. Włączasz dobre zarządzanie czasem, porządną organizację pracy i ciągle się uczysz, pogłębiając wiedzę i zdobywając nowe umiejętności.

O rany, to w ogóle jest możliwe? Nasz coach w "Zjedz tę żabę" tłumaczy to jasno: nie powinieneś pracować dłużej niż osiem godzin dziennie. Ucząc się, poznajesz techniki, dowiadujesz się, jak pewne rzeczy zrobić sprawniej, a z zadań wybierasz najważniejsze. Zaprzyjaźnij się z nimi i poświęć im czas i uwagę. Pracuj z ołówkiem w ręku. Twój wspaniały mózg prawdopodobnie traktuje to, co zapisane jako ważniejsze, niż tylko powiedziane.

Twoje otocznie powinno być uporządkowane i estetyczne. W swojej przestrzeni powinieneś mieś sojusznika i dobrze się z nim czuć. Oddychasz swobodnie, bo czujesz się wolny, snujesz plany, analizujesz je i poznajesz siebie. Otwierasz oczy i widzisz jak na dłoni, że są dziedziny, w których jesteś dobry, może nawet lepszy od innych. Odkrywasz głęboko skrywaną, z powodu nieśmiałości, umiejętność, którą teraz dopiero będziesz doskonalił, aż zalśni w blasku słońca.

Teraz włączasz przyśpieszacze: samodyscyplinę i pozytywne myślenie. Przede wszystkim wierzysz w siebie i w to, co robisz. Obmyślasz, jak robić to najsprawniej, masz już wykształcone nawyki, jesteś kreatywny i energiczny. Niespodziewanie odkrywasz, że wiele rzeczy z listy możesz zrobić później lub zwyczajnie z nich zrezygnować (posteriorytety - odwrotność priorytetów). I już wiesz, skąd wziąć czas: z nierobienia tego, co nie jest ważne albo jest niepotrzebne. (Kreatywna prokrastynacja – odkładanie zadań na później, dobrze, jeśli dotyczy to tych małej wagi lub z których w ogóle można zrezygnować). Jeszcze jeden głęboki wdech i z dumą prezentujesz światu swoją samoświadomości. Wiesz już, kim jesteś i czego chcesz. Na wypadek, gdybyś zapomniał, sprawdzasz, co masz na liście zadań i niczego już nie odkładasz, tylko ruszasz do dzieła! Wymienione działania dotyczą zarówno firmy, jak i domu.

Myślę, że najlepiej byłoby urodzić się z odpowiednimi nawykami i z umiłowaniem porządku. Jeśli, przychodząc na ten świat, nie ma się takiego posagu, to pozostaje systematyczna praca nad sobą.

Książka "Zjedz tę żabę" zachęca do wysokiego zawieszania poprzeczki. Dwadzieścia jeden metod podnoszenia wydajności w pracy i zwalczania skłonności do zwlekania uzmysławia czytelnikowi, że nie wszyscy muszą zostać milionerami czy prezesami z niebotyczną pensją. Jeśli chcą, to powinni na to zapracować. A sposoby są zaskakująco proste. Czytając, wydaje się nam, że to wszystko znamy. I to jest prawda, ale czy nam się chce stosować tę wiedzę w życiu? Autor mądrze przekonuje, że warto, że trzeba, ale ja czuję, że mój milion przeleci mi koło nosa, a moje żaby, niestety, są bezpieczne i mają się znakomicie…